Vincent Pedre by mi przyklasnął

Dzisiaj miałam całkiem pracowity dzień w kuchni. Dzieci zażyczyły sobie owsiankę na śniadanie, więc nie było przebacz, a na podwieczorek miałam do zrobienia koktajl dla wszystkich domowników, ale na tym oczywiście nie koniec. Dzień dopiero się zaczął, a mój, jak już część rodziny wyprawiłam z domu, zaczął się od zupy dyniowej, jako że została nam ostatnia z naszych zbiorów. Potem przyszła kolej na fasolowe muffinki na jutrzejszy podwieczorek. W międzyczasie wpadłam na pomysł, że fajnie byłoby zjeść jutro na śniadanie sałatkę jarzynową z własnej roboty majonezem, więc szybko pomysł przekułam w czyn. Jednak przed chwilą skończyłam prace kuchenne, otarłam pot z czoła, zabrałam swój koktajl i w ramach chwilowego relaksu zaczęłam przeglądać przepisy ze Szczęśliwych Jelit Vincenta Pedre. Książkę przeczytałam już jakiś czas temu, ale nie miałam czasu przyjrzeć się przepisom. Muszę powiedzieć, że co poniektóre brzmią naprawdę ciekawie i mam zamiar je przetestować. Może nie wszystkie, bo nie wszystkie do mnie przemawiają, ale te które zaznaczyłam, są naprawdę niczego sobie. Zresztą sama książka jest niczego sobie. Teorie w niej zawarte pokrywają się w pewnym stopniu z zawartością książek Robyn Chutkan , o których pisałam jakiś czas temu oraz z książką Jedz brudniej i czuj się lepiej dr. Josha Axe, o której również pisałam chwilę temu. Mimo, że tej książki nie czyta się z zapartym tchem, tak jak powyższych, to i tak uważam, że warto się z nią zaznajomić. Szczególnie ważną lekturą może być dla osób, które borykają się z całym szeregiem dolegliwości ze strony układu pokarmowego, ponieważ znajdują się w niej cenne informacje dotyczące chociażby enzymów trawiennych i dlaczego warto przyjmować ich suplementy, a także dlaczego probiotyki są tak istotne, co wspólnego ma gluten z chorobami tarczycy, albo czy jajka są silnym alergenem, i co z tymi fitynianami, a ponadto jak przyjmować L-glutaminę, co aloes może dobrego zdziałać dla naszych jelit i wiele wiele innych. Vincent Pedre pewnie by przyklasnął efektom mojego dzisiejszego posiedzenia w kuchni, a ja z pewnością mogę przyklasnąć jego Szczęśliwym jelitom.

 

 

Dodaj komentarz