Superodżywianie, czyli energia, witalność i zdrowie

Superodżywianie – energia, witalność, zdrowie” napisana przez dra Ruedigera Dahlke” to rzeczywiście książka o super odżywianiu. Jest w niej chyba wszystko o żywieniu, a może nawet i więcej. Wszystko okraszone osobistymi doznaniami i przygodami autora. Spis treści poniżej.

Dr Ruediger Dahlke, lekarz, autor innych książek o zdrowiu, porusza tutaj chyba  wszystkie kwestie poświęcone odżywianiu ciała i umysłu. Począwszy od energii życia, promieniowania biofotonicznego, poprzez świeżość i sezonowość, jedzenie tylko i nie tylko surowego, aż po nieszczęsne gluten i nabiał, ale też cudowne superfoods.

Mnie bardzo zaciekawiły 2 tematy. Jeden jest dla mnie fantastyką i czytałam o osobistych doświadczeniach dra właśnie jak opowieść fanstasy. Czyli jak to jest z tym niejedzeniem w ogóle i czerpaniem energii z promieni słonecznych? Drugi zaś temat nurtuje mnie od dawna – jak połączyć jedzenie surowego (czyli tego, według niektórych, jedynego i zdrowego) z Tradycyjną Medycyną Chińską i gotowaniem według Pięciu Przemian, która z kolei może poszczycić się niebagatelną kilkutysięczną historią? Jak połączyć surowe z wielogodzinnym gotowaniem? Kto ma rację? Co jest dla nas zdrowsze?

Fenomen żywienia światłem … „znane jest w wielu kulturach” – tak twierdzi Dahlke. Nie wiem, ale mu wierzę. Zresztą reżyser filmu „Na początku było światło” ponoć (bo sama nie oglądałam) udokumentował to zjawisko w oparciu o swoją długoletnią pracę poszukiwawczą. Dodatkowo wiemy, że nasze organizmy mogą przyjmować promienie słoneczne, które są kluczowe dla naszej egzystencji (witamina D!). Są tak ważne, że  prawie wszystkie organy mają w swoich komórkach receptory witaminy D. Autor książki uważa, że nienaukowe jest zaprzeczanie temu fenomenowi tylko dlatego, że nie można go zrozumieć i wyjaśnić. Z czym się zgadzam, bo irytuje mnie to, że podważane jest teraz wszystko, co nie jest suto okraszone przeprowadzonymi badaniami. Za nic się ma wielosetletnie doświadczenia, ważne są wyniki badań nie wiadomo przez kogo opłacane i co mające do końca udowodnić. Pal licho, że istnieje coś takiego jak TMC czy ajurweda … przecież na wiele tez tam zawartych nie ma potwierdzeń w badaniach. Zatem mimo, że brzmi dla mnie jak ze snu, twierdzenie, że można obejść się bez pożywienia i nie dość, że nie zejść, to jeszcze skorzystać z zaskakujących przeżyć, nie oznacza, że nie wierzę w takie przypadki. Wierzę, ale nadal jest to dla mnie abstrakcją, o której czytam z zapartym tchem.

książka Superodżywianie Ruediger Dahlke

Żywność surowa, gotowana i płyny, czyli surowizna kontra TMC. To mnie nurtuje od samego początku zgłębiania tematu odżywiania. Jedna strona mówi, że surowizna jest dla nas najlepsza, bo na przykład w całym owocu jest wszystko, zaś w ugotowanym część witamin i minerałów, a także enzymów ulega zniszczeniu. Z ugotowanego nic nie urośnie, nie wykiełkuje. Z surowego tak. Gdy surowy, cały owoc będzie nadal jadalny po kilku dniach przetrzymywania go, tak ugotowany będzie nadawał się tylko na kompostownik. Nasze korzenie jako ludzkości wywodzą się podobno z Afryki, zatem chłodzące, surowe jedzenie wydaje się tam idealne. Pewnie dlatego tak lubimy wszelkiego rodzaju egzotyczne owoce, których według boskiego lekarza w żadnym wypadku nie należy się bać. (http://blog.zdrowepodejscie.pl/zycie-od-kuchni/boski-lekarz-jest-naprawde-boski/ i http://blog.zdrowepodejscie.pl/zycie-od-kuchni/znowu-to-zrobil-boski-lekarz-jest-nadal-boski/)

Co jednak, gdy mamy zimę, a wypicie wtedy wychładzającego koktajlu nie jest spełnieniem naszych marzeń, bo robi nam się po nim jeszcze zimniej? A tak przy okazji, to teraz (tego roku), w tym najgorszym okresie, gdy tak bardzo tęsknimy do słońca i ciepła, nie mamy tego problemu. My i dzieci, codziennie, z wielką chęcią połykamy nasze smoothie i nie narzekamy :), ale też zjadamy ostatnio dużo zup i innych potraw z przyprawami, ewidentnie, rozgrzewającymi.

Według TMC wielogodzinne gotowanie na małym ogniu dostarcza ogrzewającej energii do pożywienia. Jednak rozgrzewające pokarmy to nie tylko te długo gotowane, to również przyprawy dodawane do różnych dań, tych surowych też. To tylko kawałek rozważań na ten temat poruszonych w książce, ale przekonujących do indywidualnego podejścia i połączenia świata surowizny z długim i powolnym gotowaniem w chłodne jesienno – zimowe dni.

książka Superodżywianie Ruediger Dahlke fragment

W książce Superodżywianie – energia, witalność, zdrowie napisana przez dra Ruedigera Dahlke” jest o wiele, wiele więcej. To bomba wiedzy, którą warto mieć pod ręką i od czasu do czasu otwierać, dalej zgłębiać i czytać po raz kolejny.

Dodaj komentarz