Dlaczego, czy? Odpowiedzi na ważne pytania.

Pani Marianna zadała ważne pytania w jednym z moich wpisów „Przepis na Ciasteczka Owsiane„, w odpowiedzi rozpisałam się bardzo, aż stwierdziliśmy, że przyda się z tego osobny wpis by łatwiej było trafić innym do tych informacji 🙂

mar

Mleko kokosowe nieraz robię sama, jak starcza mi czasu. Nigdy nie pamiętam, który przepis jest ten najlepszy i jakie proporcje są idealne, więc zawsze kombinuję. W zeszłym tygodniu, z kombinacji i bez czasu na namaczanie wiórków (niektórzy zalecają), wyszły proporcje: na 1 szklankę wiórków kokosowych dodałam najpierw 2 szklanki dobrze ciepłej wody, wszystko zmiksowałam w thermomixie. Odcedziłam i dodałam do wiórków jeszcze szklankę wody. Znowu zmiksowałam i udało mi się w ten sposób utoczyć jeszcze troszkę mleczka. Smakowało ok, więc mogę uznać proporcje za udane 🙂

Daktyle i rodzynki moczę z różnych powodów. Przede wszystkim, zalanie ich wrzątkiem, uspokaja mnie, że zrobiłam wszystko, aby pozbyć się pleśni i ewentualnych innych obcych pasażerów znajdujących się na bakaliach. Łatwiej też miksować czy kroić namoczone bakalie, a i smakują lepiej np. w jaglance. A z daktyli można też uzyskać, właśnie z namaczania, „sok” do słodzenia.

Jeśli chodzi o obiady dla przedszkolaków, to codziennie pakuję takie do termosów i mam nadzieję, że uzna je Pani, tak jak ja, za zdrowe i pożywne. Uważam, że są to zupy. Upodobałam sobie kremy, ponieważ można włożyć w nie wszystko, czego dzieci nie za bardzo by zjadły, gdyby było to w kawałkach. Zupa dyniowa, którą jakiś czas temu opisywałam, jest doskonałym tego przykładem. Jeśli zaś wyjątkowo coś może moim maluchom nie smakować, to wiem że dodany makaron z brązowego ryżu do zupy będzie przełamywał lody w większości przypadków. Z każdego wybranego przez siebie warzywa bazowego można robić takie kremy. Obiecuję, że w najbliższym czasie dodam kilka przepisów jako inspirację dla Pani.

Jeśli chodzi o kwestię witamin, to u mnie sprawa ma się raczej specyficznie. Moja Lidka ma zespół Downa, więc dostaje różne rzeczy. Witaminy, minerały, i nie tylko. Potrzebuje dodatkowego wsparcia, bo jej organizm to jedna wielka szwankująca maszyneria, która jednego ma w nadmiarze, a drugiego w ciągłym braku. Często jest jednak tak, że coś najpierw zamawiam dla Lidy, a potem wszyscy zaczynamy tego używać. Tak było np. z sokiem z noni czy olejem kokosowym (mój numer jeden na wszystko, a szczególnie na głowę!!!). Wakacje są okresem kiedy odstawiamy wszystkie tabletki (z wyjątkiem Lidki leków na tarczycę). Organizm musi mieć chwilę na oczyszczenie, pracę bez wspomagaczy, a naokoło tyle dobrodziejstwa jedzeniowego, z którego obowiązkowo trzeba korzystać 🙂 Z pewnością mogę napisać, że wszystkie moje dzieci dostają witaminy D3 i K2 (często w postaci natto), tylko latem robimy przerwę, ale są to „wiejskie” dzieci, które dużo biegają po dworze. Pamiętać też trzeba o kontrolowaniu poziomu witaminy D3, jeśli się ją suplementuje. Bardzo chwalę też sobie sok z noni. Oprócz tego bardzo uważam na witaminy z grupy B, bo sama się przekonałam jak mogą zmienić życie 🙂 Akurat moja starsza dwójka aktualnie przyjmuje witaminy z grupy B, ale i miała do tego wskazania. Standardowo można te witaminy wydobyć np. z jaj (proszę pamiętać, żeby żółtko zawsze było konsystencji jak w jaju na miękko). Warto pamiętać o cynku, selenie czy o witaminie C. I tutaj również można wykorzystać naturę: pestki dyni, jaja, orzechy brazylijskie, acerola, rokitnik czy dzika róża. Oczywiście to nie wszystko, bo jest też jeszcze chociażby kwestia NNKT i olejów czy wapnia, a to tylko wierzchołek góry. Nie jestem w stanie napisać jakie stale podaję dzieciom suplementy witaminowe, bo staram się tego nie robić, daję dopiero gdy trzeba. Tam, gdzie mogę uzyskać coś z pożywienia i superfoods, to zawsze to wybieram w pierwszej kolejności. Z niczego nie przyswoi się lepiej niż z natury i nigdzie nie będzie lepszej formy niż w naturze. Jednak jak już trzeba wziąć „witaminkę”, to warto, aby była jak najlepszej jakości i w jak najlepszej formule, zbliżonej do tej naturalnej formy. I zawsze wcześniej warto skorzystać z możliwości jakie oferuje superfoods. Każdy z nas jest indywidualnością. To, co jednemu pomoże, drugiemu może zaszkodzić. Proszę podchodzić do wszystkiego z ostrożnością i ewentualną suplementację przeprowadzać pod kontrolą osoby posiadającej odpowiednią wiedzę.

Pozdrawiam serdecznie 🙂

Dodaj komentarz