Odchudzające zupy Magdy Makarowskiej

Odchudzające zupy. Sezonowy detoks Magdy Makarowskiej to, jak zawsze zresztą, przepiękne zdjęcia potraw, na widok których ma się ochotę zakasać rękawy i pobiec do kuchni, żeby przygotować coś równie apetycznego, co oczywiście od razu zrobiłam. Co ciekawe, książka o zupach jest nie tylko o zupach 🙂

Spodobało mi się, że można w niej znaleźć wiele cennych informacji, np. o nasionach konopi, chia, czy też o pokrzywie, imbirze, albo o limonce. Kilka akapitów zostało także poświęconych probiotykom chociażby. Znalazło się w niej miejsce również na opis warzyw zielonych, tak dla nas ważnych, a jakże niedocenianych. A także, co uważam za fajny pomysł, zamieszczona została lista przepisów na własne mieszanki przypraw, bez dodatku chemii, np. na domową jarzynkę bez dodatku E. Poza tym książka dzieli się na kilka części, w tym na 4 tygodnie detoksu, a do każdego tygodnia dołączona jest lista zakupów. I co równie ważne, ten miesięczny detoks absolutnie nie składa się wyłącznie z zup. Można znaleźć tam naprawdę fajne potrawy, które można przyrządzać nie tylko przy oczyszczaniu, zupy również 🙂

Nie mogłam nie skorzystać i nie przetestować przepisu na wegańskie naleśniki z kaszy gryczanej. Przepis był mi ogólnie znany, ale znalazło się tutaj kilka, wydawać by się mogło, istotnych zmian, które, rzeczywiście, z całkiem smacznych placuszków, dość ostro woniejących gryką, zrobiły naprawdę bardzo smaczne naleśniki, w których gryka była praktycznie niewyczuwalna. My nakładaliśmy sobie na nie konfiturę jagodowo – porzeczkową zamiast oryginalnego musu z mango i miętą, i było przepysznie.

unnamed

A oto przepis wprost z książki, w którym (jak to w ogóle możliwe?) prawie nic nie zmieniłam 🙂

  • szklanka kaszy gryczanej niepalonej
  • woda
  • łyżeczka łupiny babki płesznik (ja dodałam siemię lniane)
  • 2 łyżki poppingu z amarantusa (pozornie składnik do pominięcia, ale nic bardziej mylnego!)
  • szczypta soli himalajskiej – warto dać więcej, do smaku
  • kurkuma
  • 2 łyżeczki oleju kokosowego
  • mango, świeża mięta, miseczka owoców leśnych (lub tak jak u nas – konfitura)

Kaszę wypłukałam na sitku, zalałam wodą ponad powierzchnię i zostawiłam na noc. Następnego dnia kaszę wypłukałam, dodałam przyprawy, siemię, wodę i zblendowałam na gładką masę o konsystencji gęstej śmietany. Na koniec dodałam amarantus, wymieszałam już tylko i smażyłam na oleju kokosowym.

Smacznego 🙂

Dodaj komentarz