Najlepsze marchewkowe (ciasto, oczywiście)

To najlepsze ciasto marchewkowe bezglutenowe jakie jadłam. I mimo że jest na bazie mąki kukurydzianej, to naprawdę warto je zrobić i zjeść od czasu do czasu. Pierwszy raz trafiło do nas, gdy dzieci przyjmowały swoich gości 🙂 Ich mama przyniosła je z myślą o nas. Bo bezglutenowe, bo cukier trzcinowy, bo olej kokosowy (mówiłam już, że to cudowna osoba? 🙂 ). Jakoś się tak złożyło, że sama miałam w krótkim czasie gości lubiących glutenowe wypieki, zatem ten przepis jakby mi z nieba spadł, bo w ogóle im nie ustępuje. W oryginale znaleźć go można tu, na blogu www.smaczniemi.com, no a ja, jak zawsze, odrobinę, a może nawet więcej, go pozmieniałam.

Trochę się kruszy, nie przeczę. Może przez rodzynki, które dodaję, a może przez to, że jeszcze nie udało mi się go pokroić „na zimno” (przyznaję, robiłam je już kilka razy). Zapach jest tak obłędny, że wszyscy zgodnie każą mi kroić ciasto. Nieważne, że się rozwala, nieważne, że parzy w ręce. Przepyszne … aromatyczne, lekko wilgotne, idealnie słodkie. Tak pyszne, że nie udało mi się nawet zdjęcia zrobić. Mam do zaoferowania tylko zdjęcie marchewek, z których je zrobiłam 🙂

 

A zatem składniki:

  • 2 szklanki startej marchewki (ja wrzuciłam je do thermomixa, ale gdyby trzeć na tarce, to tarłabym ją na tej średniej, nie na najgrubszej i nie na najdrobniejszej),
  • 1 szklankę z czubkiem mąki kukurydzianej (albo 1 szklankę i 3-4 łyżki dodatkowo),
  • 3 jajka,
  • 3/4 szklanki cukru kokosowego,
  • 3/4 szklanki oleju kokosowego rozpuszczonego,
  • 2 garści rodzynek, uprzednio sparzonych wrzątkiem,
  • 3/4 łyżki sody oczyszczonej,
  • 1 łyżka cynamonu cejlońskiego.

Jajka ubiłam z cukrem (a jakże, nieraz też robię coś według przepisu :)), a następnie dorzuciłam resztę składników, oprócz rodzynek, i dalej miksowałam na małych już obrotach. Na koniec dodałam rodzynki, wymieszałam i przelałam do formy. Piekłam niecałą godzinę (do suchego patyczka) w temperaturze 150-160 stopni z termoobiegiem.

Smacznego!!!

Dodaj komentarz