Insulinooporność w polskiej kuchni, czyli wyborna pieczeń rzymska

Nabyłam ostatnio książkę niebywałą. Zupełnie przypadkowo, trochę na chybił trafił, bo ciekawie się zapowiadała. Po prostu, zaintrygował mnie tytuł 🙂 No i miałam nosa, jak się okazało. Nie wiem, czy kiedyś miałam książkę, w której każdy przepis zapraszał do gotowania. W której składniki są typowe i obecne w większości polskich domów, żadne wyszukane i z kosmosu. Z której każda potrawa przeze mnie ugotowana jest przepyszna. Którą wciąż noszę pod pachą, nieprzerwanie, i ciągle się nią inspiruję. Jest absolutnie cudowna i rewelacyjna. A mowa tu o Insulinooporności w polskiej kuchni dla całej rodziny z niskim IG autorstwa Magdy Makarowskiej i Dominiki Musiałowskiej.

Postanowiłam kilka propozycji ich potraw przedstawić, a zacznę od przepisu na pieczeń rzymską z jajkiem, fetą kozią i suszonymi pomidorami – świetną na śniadania. Jedliśmy ją z dobrej jakości chlebem żytnim na zakwasie i warzywami, ale też samą z furą warzyw. Smakowała wybornie w obu wersjach, a robi się ją błyskawicznie.

– 500 g mięsa mielonego (ja wybrałam łopatkę, choć autorki polecają szynkę lub z udźca z indyka),
– 2 jajka (gotowane przez 4 minuty we wrzątku, a następnie obrane),
– 50 g fety koziej,
– 1 pęczek natki pietruszki (akurat nie miałam, ale za to miałam pęczek koperku, więc zamieniłam :)),
– 4 suszone pomidory,
– 3 łyżki otrąb owsianych (ja dodałam lekko zmielone płatki owsiane),
– 1 czerwona cebula,
– 1 łyżka oleju rzepakowego (ja dałam masło klarowane),
– przyprawy: sól, czarny pieprz, czosnek granulowany, ostra i słodka papryka, czerwona i zielona czubryca, cząber (ja z tych trzech ostatnich miałam tylko czerwoną czubrycę i tylko ją dodałam).

Mięso doprawiłam przyprawami, a cebulę, pokrojoną w kostkę, podsmażyłam na maśle i dodałam do mięsa. Płatki zalałam 2 łyżkami zimnej wody i odstawiłam na chwilę, do nasiąknięcia. Następnie dodałam je do mięsa razem z posiekanym koperkiem. Całość należy dokładnie wyrobić, jak na kotlety mielone. W międzyczasie pokroiłam w kostkę pomidory i pokruszyłam fetę. Następnie rozłożyłam na deskę papier do pieczenia, podsypałam go niewielką ilością dodatkowych płatków i ułożyłam na nim mięso w formie prostokąta. Do środka włożyłam ugotowane jaja w całości, posypałam fetą i pomidorami i zawinęłam mięso w rulon. Szczególnie pomógł mi tu papier, bo wykorzystałam go do dociśnięcia i ściśnięcia pieczeni jak cukierka, a potem przeniesienia jej do naczynia. Dzięki temu nic mi się nie rozpadło. Piekłam ją w naczyniu żaroodpornym, bez papieru, najpierw pod przykryciem około 40 minut w temperaturze 180 stopni, a następnie bez przykrycia drugie tyle, choć autorki podają tylko 15 minut do zrumienienia, jednak w moim przypadku było to za mało.

Poniżej znajduje się zdjęcie pieczeni z książki, bo mojej nie zdążyłam przyzwoicie uwiecznić – zbyt szybko została pożarta 🙂 Smacznego.

 

Dodaj komentarz