Dzisiaj to i ja mam dosyć gotowania, czyli były gołąbki

4Nie znoszę robić gołąbków. To chyba jedyna rzecz, której nie lubię gotować, ale lubię je za to jeść. Ostatnio zostałam poczęstowana przepysznym gołąbkiem i to w zupełnie nowej odsłonie. Jadałam mięsne w różnym wydaniu, w wersji wege z ziarnami i ryżem, ale z ziemniakami i gryką? Do tej pory nigdy. No i mi się trafiło. Było pyszne. Wiem, że inspiracją był ten przepis. I ja też potraktowałam go jako bazę, bo oczywiście postanowiłam je zrobić po swojemu. I oczywiście pod koniec składania kapuścianych kopert miałam dość i przeklinałam siebie, że znowu się wkręciłam w te gołębie nieszczęsne. Jakby tego było mało, to musiałam zrobić na jutro podwieczorek i obiad, bo jest przecież jeszcze przedszkole i muszę być dzień wcześniej gotowa. No ale już, po wszystkim. Gołąbki są pyszne, tak samo budyń jaglano – jagodowy, a zupa jest już na gazie. Uff. Ale gołąbków na pewno nie zrobię przez co najmniej miesiąc 🙂

Gołąbki ziemniaczano – gryczane w mojej wersji:
– 1 kg surowych, startych ziemniaków,
– 1 szklanka kaszy gryczanej niepalonej,
– suszone pomidory (dałam ok. 15 sztuk),
– natka koperku,
– kapusta biała,
– 5-6 cebul czerwonych,
– pół główki czosnku,
– ok. 2 litrów bulionu warzywnego z pokrojonymi warzywami korzeniowymi, na bazie których się gotował (marchewka, pietruszka, seler)
– masło klarowane,
– sól i pieprz
– pozostałe przyprawy według uznania, ja dodałam kurkumę, kminek, suszoną natkę kolendry

Kaszę wypłukałam i podgotowałam ok. 10 minut. Po wystudzeniu wymieszałam razem ze startymi ziemniakami, podsmażoną na maśle cebulką i czosnkiem, posiekanym koperkiem, pokrojonymi pomidorami suszonymi i przyprawami do smaku. Zawinęłam w liście kapusty i ułożyłam w naczyniach żaroodpornych. Zalałam bulionem, na wierzch ułożyłam warzywa z bulionu i przykryłam liśćmi kapusty. Piekłam w piekarniku nagrzanym do 180 stopni ok. 1,5 godziny. W wersji dla mięsożerców pokrojony w kosteczkę i podsmażony boczek będzie kropką nad i w tym daniu 🙂

Budyń jaglano – jagodowy mniam 🙂
– kasza jaglana (ja dałam 20 łyżek suchej)
– słoik zjanginizowanych jagód (spokojnie można zastąpić mrożonymi albo innymi surowymi owocami),
– 3 banany,
– szklanka mleka roślinnego,
– łyżeczka cynamonu,
– suszone figi (ja dałam 5 sztuk),
– łyżkę oleju kokosowego,
– szczypta soli himalajskiej

Kaszę „wyprałam” i porządnie wypłukałam, a następnie ugotowałam ze szczyptą soli himalajskiej i łyżką oleju kokosowego (około15 minut pod przykryciem). Do ugotowanej kaszy dodałam pozostałe składniki i zblendowałam na gładką masę.
Smacznego! 🙂

2

Dodaj komentarz