Bogracz, strogonow, a może po prostu zupa gulaszowa

Zdałam sobie sprawę, że w ostatnim czasie jestem bardzo zaczytana. I to tak, że praktycznie opisuję tylko książki, które przewinęły się przez moje ręce. A przecież w moim życiu ciągle coś się dzieje, ciągle gotuję i ciągle coś jest do zrobienia i opowiedzenia. Zatem dzisiaj będzie historyjka z życia wzięta i przepis, ciężko powiedzieć czy na bogracz, strogonow czy po prostu na zupę gulaszową, bo jak zawsze, lubię dorzucić coś od siebie 🙂

Ostatnio mieliśmy gości (w zasadzie gościmy się co weekend, ale tamto goszczenie się zapamiętam na dłuuugo 🙂 ) Znajomi mieli się zjawić około południa. Ja, jeszcze piżamie, z rozwianym włosem, nie wiem za co się zabrać. Najpierw śniadanie, dzieci jak zawsze w weekend racuszki bananowo – jajeczne, my szakszuka. Tu się gotuje kasza jaglana na omlety, a tam ryż na sushi. W wielkim garze pyrka już rosół. Jedną ręką blenduję, a drugą zgarniam brudne naczynia do zmywarki … Patrzę na zegarek. Za kwadrans dwunasta. Dzieci przebąkują, że już czas na owoce. Całe szczęście – sms przyszedł. Spóźnią się niecałą godzinkę. Uff … Za to mój mąż w tym czasie postanowił się ogarnąć. Uznał, że wygląda fatalnie i musi koniecznie obciąć włosy maszynką. Zatem pomiędzy ogarnianiem kuchni i szykowaniem jedzenia, musiałam jeszcze pobiec do łazienki, obejrzeć czy wszystko jest równo. Zezłościłam się wtedy, bo zawsze mi pomaga, a teraz takie akcje, że włosy za długie, a czas nas goni … W końcu wchodzi do kuchni, uśmiechnięty, ubrany, ogolony i pachnący, włosy króciutko obcięte. Ja nadal w szlafroku ze sterczącymi na wszystkie strony włosami … I nagle widzę, tu jeden włos dłuższy, tam na czubku też. Mówię, że skoro już tyle trwały jego ablucje, to niech wraca szybko do łazienki i to przytnie. I znowu go nie ma … Minutę, dwie, pięć. W końcu wpada do kuchni z pretensjami: – To wszystko przez ciebie! Dwa włoski ci przeszkadzały! I odwraca głowę w bok, a tam wielka wygolona dziura … zapomniał założyć nakładkę na maszynkę. Padłam 🙂 Jednak szybko się otrząsnął i znowu zniknął w łazience na 15 minut – musiał swoje kilkumilimetrowe włosy obciąć „na zero” 🙂 Bywa wesoło u nas, jak w cyrku. I nie tylko dzieci dostarczają nam rozrywki.

A przepis na gulaszową, może trochę bogracz, a może trochę strogonow, poniżej:

– 1 kg młodej wołowiny (tu zawsze zdaję się na panie z rynku, u których kupujemy mięso. One wiedzą, który kawałek dać na jaką potrawę. Zresztą zawsze się o to pytają: na co ma być mięso),
– 3 ząbki czosnku,
– kilkucentymetrowy kawałek imbiru, starty na tarce o małych oczkach,
– 3 cebule,
– 2 papryki,
– 3 marchewki,
– 3 łodygi selera naciowego,
– 250 g boczniaków (opcjonalnie, teraz nie miałam, a i tak wyszło pysznie),
– 10 ziemniaków,
– 2 łyżki koncentratu pomidorowego,
– 3 łyżki sosu sojowego,
– 3 – 4 ogórki kiszone,
masło klarowane,
– przyprawy: 3 liście laurowe, 3 owoce ziela angielskiego, 3 owoce jałowca, kilka ziarenek pieprzu, 1 łyżeczka kurkumy, 2 łyżeczki kminku, 2 łyżeczki majeranku, 2 łyżeczki papryki słodkiej, ½ łyżeczki ostrej papryki wędzonej, sól do smaku. Można zwiększyć ilość przypraw jak już zupa będzie prawie gotowa, gdyby jej czegoś brakowało.

Na masło klarowane wrzucam cebulę pokrojoną w kostkę, chwilę szklę i podlewam odrobiną wody. Wrzucam pokrojone w kostkę, wielkości kęsów, mięso, czosnek i imbir. Dodaję wszystkie przyprawy plus sojowy, mieszam i zostawiam na kwadrans, mieszając od czasu do czasu i pilnując, żeby zawsze niewielka ilość wody była na dnie. Po kwadransie zalewam wszystko wodą, Na oko – około 2 litry. Dodaję pokrojone w talarki marchewki, w kostkę ziemniaki, w paski boczniaki i znowu daję im chwilę. W tym czasie kroję w kostkę paprykę i seler naciowy. Dorzucam do zupy. Sprawdzam czy wody jest odpowiednia ilość. Gdyby było za mało i nie przykrywało warzyw, albo łycha by stawała, to jeszcze trochę dolewam. Tej wody ma być akurat. Zupa ma być gęstawa, ale nie do przesady, to nie będzie sos. Przykrywam i zostawiam do gotowania na około 40 minut, żeby mięso zrobiło się miękkawe, a ziemniaki ugotowały. Po tym czasie dodaję koncentrat pomidorowy i pokrojone w kostkę ogórki kiszone. Znowu gotuję około 30 minut. Po tym czasie zupa powinna być gotowa, ale wszystko zależy od mięsa. Możliwe, że będzie potrzebowało dłuższego gotowania niż 40 minut w pierwszym etapie. Zupa jest przepyszna, gorąco polecam 🙂

Dodaj komentarz