Ukryte trucizny i kontrola NIK

Kilka dni temu ukazał się na stronie Rzeczpospolitej pewien artykuł, który spowodował, że włosy zjeżyły nam się na głowie. Dodatki do żywności – E – uznawane za bezpieczne, gdy są stosowane pojedynczo i w określonej dawce, nie są już takie bezpieczne jak podsumujemy ich dzienne spożycie, albo zaczniemy rozważać ich synergistyczne działanie, czy też zaczniemy się zastanawiać nad ich interakcjami z przyjmowanymi lekami. Większość tych z nas, którzy czytają etykiety i dbają o to, co włożą do garnka, zdają sobie z tego sprawę. Ale czy zdawaliście sobie sprawę, że w trakcie kontroli przeprowadzanej przez NIK, o której możemy przeczytać na www.rp.pl, wyszło na jaw, że zdarzały się przypadki występowania jakiegoś dodatku w produkcie, mimo że na etykiecie nie był wyszczególniony?! Kupujemy pozornie zdrowy produkt, prawdopodobnie przepłacamy za niego, bo przecież jest zdrowszy, a tu wychodzi na jaw, że istnieje ryzyko, że któryś z producentów jest nieuczciwy, dodaje E i nie informuje o tym na opakowaniu. My, jako konsumenci, jesteśmy całkowicie bezsilni wobec takich działań 🙁

W Ukrytych truciznach autor wskazuje jak duże znaczenie ma to, co jemy, jakimi rzeczami się otaczamy, a nawet to, jakie plomby i ubytki mamy w jamie ustnej. Szczegółowo opisuje też możliwe sposoby na skuteczne usuwanie toksyn z organizmu. To kolejna droga do wsparcia swojego organizmu przy ogromie otaczającej nas chemii. Odtruwanie.

„Większość procesu odtruwania zachodzi za pośrednictwem wątroby i jelit, a tylko część szkodliwych substancji usuwana jest przez nerki. Z drugiej strony wiele trucizn, przede wszystkim tych rozpuszczalnych w tłuszczach … przenika ze światła jelita z powrotem do krwi a tym samym zostaje ponownie wchłoniętych przez organizm (obieg jelitowy). A zatem, jeżeli chcemy skutecznie pozbyć się trucizn z organizmu, musimy zagwarantować jednoczesną obecność w jelitach takich substancji, które zwiążą wydalane przez wątrobę i jelita trucizny tak silnie, że nie będą one mogły być wchłonięte do krwiobiegu i zostaną wydalone wraz z kałem. … W przypadku odtruwania poprzez jelita, oprócz świeżych dzikich roślin oraz zielonych warzyw liściastych (świeży chlorofil), pomogą ci przede wszystkim wyciągi z alg, błonnik, glinka lecznicza, zeolit oraz węgiel aktywowany.”

Algi autor wymienił jako pierwsze, nie z byle powodu. O ich odtruwających właściwościach słyszał już chyba bowiem każdy. Szczególnymi właściwościami wyróżnia się spośród nich chlorella.

Słodkowodne algi chlorella są takich samych rozmiarów jak erytrocyty, a w ciągu 24 godzin ilość komórek chlorelli może wzrosnąć nawet 40-krotnie. Poza tym to jedne z najlepiej przebadanych produktów spożywczych na świecie. Składają się w od 60 do 80% z białka i dostarczają wszystkich aminokwasów egzogennych, zawierają od 10 do 20 % węglowodanów, około 11% tłuszczu oraz 9% innych substancji witalnych, czyli witamin, minerałów, chlorofilu, błonnika i wody. I to właśnie chlorella cechuje się najwyższą zawartością chlorofilu ze wszystkich roślin, „który wiąże zapachy ciała, reguluje pracę jelit (w tym wypróżnianie, eliminuje zaparcia i biegunki), ma zdolność hamowania rozrostu nowotworów, wspiera proces gojenia ran, jest łowcą wolnych rodników, może poprawić wytrzymałość organizmu, ma działanie lekko odwadniające, poprawia wydajność pracy serca, łagodzi ból, reguluje ciśnienie krwi, przeciwdziała niedokrwistości oraz hamuje rozrost chorobotwórczych bakterii …. Chlorellina, kolejny składnik chlorelli, spełnia role probiotyku oraz stymuluje wzrost prozdrowotnych komórek kwasu mlekowego.” Od czasu do czasu dodaję chlorellę w proszku do koktajli, choć często zapominam, ale od teraz zacznę się chyba bardziej do tego przykładać 🙂

Poniżej znajdziecie jeszcze spis treści książki „Ukryte trucizny”.

 

Dodaj komentarz