Olej rycynowy – dosłownie od stóp do głów

Chyba każda kobieta lubi chodzić do kosmetyczki. Ja nie jestem wyjątkiem, choć uważam, że zdecydowanie chodzę do niej za rzadko 🙂 Nawet wyjście na depilację postrzegam od jakiegoś czasu jako formę przyjemności – o matko, co te dzieci ze mną zrobiły!? Hahaha, właśnie zdałam sobie sprawę z tego, co napisałam 🙂

Ale tak na poważnie, to kiedyś się ostro nacięłam. Zostałam namówiona na peeling stóp. Przyznam, że stopami nigdy się zbytnio nie zajmowałam. Skóra nie pękała, wręcz była gładziutka, paznokci nie malowałam, bo zawsze lakier schodził mi z tych małych palców od chodzenia po dniu czy dwóch i dostawałam szewskiej pasji jak na to patrzyłam, a jakoś się dziwnie wtedy składało, że nie miałam ich kiedy zmyć. Poza tym potem w ogóle przestałam malować paznokcie. A tak w ogóle to podobają mi się bardzo stopy bez ozdób, ładnie sklepione, z ładnymi proporcjami palców i wąskie. Nieskromnie muszę przyznać, że podobały mi się moje stopy 🙂 Do czasu tej felernej wizyty u kosmetyczki. Wtedy też moje pięty zostały potraktowane frezarką (nie wiem po co, bo naprawdę nie miałam problemu z łuszczącą się czy przesuszoną skórą na tych nieszczęsnych piętach). Odtąd zaczął się problem, skóra na piętach zaczęła grubieć i łuszczyć się. Szczególnie latem jest ostre pogorszenie, kiedy dużo chodzę na boso i sporo biegam po chaszczach. Wygląda to już zdecydowanie mało estetycznie, a i ja się z tym źle czuję. Ścieranie nic nie pomagało, problem wręcz narastał. Fakt, że nie przykładałam się za bardzo, też nie pomógł. Ostatnio jednak miałam wrażenie, że mam jedną wielką łuskę na piętach, a że chodzę teraz regularnie na jogę, to stopy stały się moją wielką bolączką. No i zupełnie przypadkiem trafiłam gdzieś na wpis na Facebooku o kobiecie z podobnym problemem z piętami. Dostała poradę, żeby nasmarować pięty olejem rycynowym, założyć bawełniane skarpety i iść tak spać. No i robić to regularnie do ustąpienia problemu. No … wysiłku dużo nie potrzeba, choć i tak robię to w kratkę, bo notorycznie zapominam. Może dlatego, że nienawidzę spać w skarpetkach 🙂 Jednak mogę napisać, że już po jednorazowym zastosowaniu widziałam efekty. Po tych kilkunastu dniach stosowania jest super. Nie jest to jeszcze stan świetny czy idealny, ale śmiało mogę powiedzieć, że jest „dzień do nocy” i z każdego razu na każdy jest progres.

A jeśli chodzi o olej rycynowy, to moja obecna kosmetyczka poleca go też na brwi i rzęsy. Mam zamiar przetestować go na rzęsy, bo z kolei moje rzęsy nawet po umalowaniu tuszami pogrubiającymi i wydłużającymi nie dorównują rzęsom moich dziewczynek. Bez umalowania po prostu mam mikrorzęsy 🙂

Zatem można powiedzieć, że olej rycynowy jest przydatny dosłownie od stóp do głów. Gorąco polecam 🙂

 

Dodaj komentarz