Kimchi – najzdrowsza potrawa świata?

W wielu mądrych książkach (np. Fermentacje warzyw), portalach o zdrowym jedzeniu, ciągle powtarza się o tradycyjnym koreańskiej potrawie – kimchi albo po bardziej po „naszemu” kimczi. Kimchi jest uważane za jedną z najzdrowszych potraw na świecie. Koreańczycy bez kimchi nie wyobrażają sobie żadnego dania. Każdego roku Koreańczycy zjadają, bagatelka, 1.5 miliona ton tego dania.

Zanim przejdziemy do przepisu, wyjaśnijmy krótko, co to jest kimchi.
Przede wszystkim to tradycyjna potrawa kuchni koreańskiej nazwa, która pochodzi od chińskiego słowa chimchae oznaczające solenie warzyw/solone warzywa. Głównym składnikiem kimchi jest kapusta pekińska, a jej tajemną przyprawą jest gochugaru, koreańskie płatki z papryki chilli. Jest to jeden z głównych składników kuchni koreańskiej. Nadaje każdej potrawie ostrej nuty.

Rodzajów kimchi są setki, każdy region w Korei ma swoją własną, lokalną recepturę. Czasem nawet różnią się one pomiędzy gospodyniami. Najbardziej popularne (i to Wam zaprezentujemy), jest kimchi zrobione z połówek kapusty pekińskiej. Dla wygody sam kroję kapustę w spore kawałki (kwadraciki), ale tradycyjne kroi się tylko kapustę na pół. A kroi się na drobniejsze kawałki przed podaniem.

Troszkę historii kimchi. Metoda przygotowania kimchi została nawet wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Kimchi mogło być już przygotowywane na półwyspie koreańskim w VII wieku. Pierwszy opis tego posiłku dopiero znajdujemy w tekście Yi-Kyu-b, który żył w latach 1168-1241. Dlatego tak naprawdę nie wiadomo, kiedy po raz pierwszy przygotowano to danie. Kiedyś kimchi było przechowywane w beczkach lub ceramicznych naczyniach w tzw. ‚Onggi’. Zakopywano je w ziemi i przykrywano workami ze słomą. W Korei nawet istnieje muzeum Kimchi Field Museum.

Teraz kimchi trzymane jest w pojemnikach, które trzymane są w lodówkach. Są także specjalne lodówki do kimchi, ale raczej dostępne tylko w Korei.

Kimchi jest uważane, za jednym z najzdrowszych potraw świata. Niskokaloryczne, bogate w witaminy A, B1, B2, C oraz wapno, żelazo i karoten. Jest uważane także za idealne lekarstwo na przeziębienie, a to wszystko za sprawą dodatków, ostre przyprawy, imbir, czosnek. Można je jeść bez niczego, na ciepło, na zimno. Pasuje prawie do wszystkiego, ryżu, robi się z tego zupę kimchi. Jest też wspaniałym dodatkiem do mięs.

Idealne kimchi jest ostrawe (chociaż można moc wybrać idealną dla siebie), kwaskowy i wyrazisty posmak. Ogólnie ciężko powiedzieć jak smakuje. Polecamy spórobąc samemu, mi też dopiero po paru próbach znalazłem kimchi dla siebie i właśnie poniżej sprezentuje, nasze domowe kimchi.

No to lecimy, trzeba zakupić parę produktów – my w domu u siebie mamy dwa pojemniczki 5 litrowe bez BPA. I właśnie na te 2 pojemniczki podaję przepis.

Składniki:

– około 5 kg kapusty pekińskiej
– 3-4 średnie marchewki
|- por
– 3-4 pęczki cebuli dymki
– jabłko
– gruszka
– 3-4 główki średniego czosnku
– 1 większa cebula lub 2 średnie
– koło 150 g imbiru
– 1 szklanka sosu sojowego (tradycyjnie jest robiona z sosu rybnego, ale mi szczerze mówiąc nie smakowało).
– 2-3 szklanki gochugaru – jest wiele szkół, że można zastąpić to ostrą papryką, ale to nie będzie to samo i nie będzie smakowało jak tradycyjne kimchi, dlatego proponuje jednak poszukać w sklepach internetowych konkretnie – gochugaru. Ostrość można właśnie zmniejszać/zwiększać ilością gochugaru, wydaje mi się, że 3 szklanki to już naprawdę mocne, na początek spróbuje z dwiema.
– 50-60 gram cukru
– szklanka soli morskie albo himalajskiej.
– białej rzodkwi połowa
– 3 szklanki wody
– 100 g mąki ryżowej
– no i opakowanie do przechowania kimchi, początkowo trzymaliśmy w słoikach, ale wygodniej jest w pojemnikach.

No to, najpierw przygotujmy sobie troszkę czasu, jednak praca z kimchi go wymaga.

1: Najpierw zajmiemy się kapustą pekińską. Trzeba ją odpowiednia pokroić. Tradycyjnie, przekrawa się ją na pół, pomiędzy liście smaruje się pastą i tak się układa w pojemniki. My zrobimy bardziej, jak to nazywam domową wersję. Czyli kroimy kapustę wpierw na połówki, następnie wykrywamy tzw. rdzenie kapusty. Po tym kroimy ją na kawałki, kwadraciki paro centymetrowe, na kęs. Pamiętajcie, że sporo się zmniejszą podczas przetwarzania, czyli z zapasikiem.

2: Jak już pokroimy, musimy naszykować miejsce, by kapustę posolić. Solimy wszystko szklanką soli i dajemy jej poleżeć około 2 godziny. Co 30 minut przerzucamy ją na drugą stronę. W międzyczasie przechodzimy do kolejnego punktu, a kapistę po tych dwóch godzinach moczymy kilka razy.

3: Kapusta się soli, moczy. W miedzy czasie zajmujemy się kolejnymi produktami. Marchewki, jabłko, gruszkę kroimy w zapałki. Por, zieloną cebulkę kroimy drobno.  Imbir obieramy i kroimy na kawałki. Czosnek obieramy, nie musimy go kroić. Ponieważ będziemy go w robocie troszkę blendować. Najwyżej większe kawałki, troszkę pokrójmy, ale bardzo się nad nimi nie rozczulajmy.

4: Teraz zajmijmy się owsianką do naszej pasty. Wlewamy do garnka około 3 szklanej wody. Ciągle mieszając, wsypujemy pół szklanki mąki ryżowej. Starajcie się mieszać dodawać mąkę, by nie zrobiły się grudki. Teraz musimy ją zagotować, ciągle mieszając, aż zaczną robić się bąbelki. Tj. około 3-4 minuty (zależy od kuchenki). Jak zaczną robić się bobelki, dodajemy cukier. Mieszamy dalej i gotujemy jeszcze przez parę minut, aż wszystko będzie klarowne i zgęstnieje i będzie wyglądać jak owsianka 😉

5: Owsiankę odstawiamy do wystygnięcia. Wracamy dalej do warzyw. Czosnek, imbir, sos sojowy (bądź rybny), wszystko wrzucamy do blendera i blendujemy dosłownie chwilę, tak by zrobiła nam się papka, ale bez przesady. Jak nam wystygnie owsianka. W większym garnku lub misce zaczynamy wszystko mieszać, co potrzebujemy do pasty. Czyli owsianka, wszystko z blendera i pokrojone wszystkie warzywka. No i dodajemy 2-3 szklanki gochugaru. Wszystko dokładnie mieszamy by powstała nam pasta, coś mniej więcej tak jak ta poniżej. Nieużyte gochugaru, by zachowało swoje właściwości, pakujemy w reklamówkę i chowamy do zamrażarki.

6: Jak już wymoczyliśmy kapustę pekińską, czas zacząć nakładać pastę na kapustę. Najlepiej robić to w rękawiczkach gumowych. Pasta do kimchi mocno barwi ręce, chociaż czarnym mydłem DUDU, bez problemu umyłem ręce, to przy zwykłym miałem problem. To, co wymieszaliśmy, wkładamy do pojemników. Tak jak napisałem dwa pojemniki 5 litrowe na tą ilość kimchi były dla nas akuratne. Kimchi musi być dobrze upchnięte i zostawiamy troszkę miejsca w każdym pojemniku, czy słoiku. Pamiętajmy, to fermentuje! Przyciskamy mocno i przykrywamy — nie zamykamy na początku. Teraz przez dwa dni kimchi musi zacząć się fermentować i tak właśnie trzymamy w pokojowej temperaturze. Po dwóch dniach zamykamy i ląduje w lodówce. Tam, zanim będzie idealne do jedzenia, musi postać kilka dni. Oczywiście świeże też smakuje dobrze, ale dla mnie idealne jest takie po 1,5 – nawet 3 tygodniach w lodówce. Wtedy ma kwaskowy posmak.

No i gotowe, dodawajcie do dań, ryżu, mięsa. Można z kimchi zrobić placki, czy zupę kimchi. Idealnie pasuje także jako dodatek do koreańskich zupek Shin Ramen. Smacznego i na zdrowie!

Podzielcie się swoimi wrażeniami z kimchi i jak Wam poszło przygotowanie, na próbę, można oczywiście ilość podzielić i spróbować z mniejszą ilością. Szkoda by wyrzucać tyle składników 😉

Dodaj komentarz