Moczę nogi dla relaksu

woman-soaking-feet-at-spa-1412664-1279x852

Od zawsze uwielbiałam kąpiele. Nadal uważam, że nie ma nic przyjemniejszego niż ciepła kąpiel z dobrą książką. Miewałam też różne dziwne pomysły i na przykład lubiłam sobie malować paznokcie w wannie. Skończyło się to pewnego razu raz na zawsze, jak mi lakier wpadł do wody. Od tej pory do  wody wrzucam jedynie sól magnezową. I ona naprawdę działa, ponieważ w ten sposób można uzupełnić niedobory magnezu przez skórę. Bywa też tak, że nie mam czasu na kąpiel, więc moczę sobie wtedy nogi dla relaksu w wodzie z solą z magnezem. I to też działa. Czuję się wtedy zrelaksowana i pełna energii. Nieraz zdarza się, że łapię się na takim ciągłym poirytowaniu, totalnym braku cierpliwości. To znak, że czas na moczenie nóg 🙂

A dzisiaj to już obowiązkowo, bo wczoraj miałam naprawdę ciężki i pracowity dzień. Naprawdę duuużo gotowania, a dodatkowo badania psychologiczne Lidy, ponieważ kończy nam się orzeczenie o niepełnosprawności i będziemy musieli stawić się na komisji. Zadziwiające, ale zauważyłam, że wśród lekarzy, rehabilitantów i psychologów orzeczników w różnych komisjach, na których musieliśmy się stawić z Lidą, panuje przekonanie, że zespół Downa to coś, co najwyraźniej przeminie. Słyszałam, że jednej mamie kazali zrobić jeszcze raz badania genetyczne, bo przecież mógłby wyparować ten dodatkowy chromosom! Zdarzyło nam się również, że dostaliśmy od komisji „po łapkach”, bo Lida za dobrze się rozwija i za bardzo o nią dbamy, więc nie należy jej się wsparcie, jednocześnie, dowiedzieliśmy się też, że nie wierzą, że Lidka będzie kiedyś samodzielna. Tak wygląda polska rzeczywistość życia z dzieckiem niepełnosprawnym.

Drodzy orzecznicy – my wierzymy w nią i w to, że to, co robimy ma sens! Wracając jednak do tematu, wieczorem moja przyjaciółka zaprosiła mnie, żebyśmy kameralnie i przy lampce czerwonego winka (zdrowotnie oczywiście, ze względu na resweratrol) wypełniły pewne formularze. Ochoczo się zgodziłam, i mimo że pod koniec dnia miałam ochotę wykopać sobie grób ze zmęczenia, to potruchtałam do niej. „Ożywiłyśmy się” do tego stopnia, że do domu dotarłam grubo po północy, a z pisania wyszły nici. No i teraz mam za swoje, więc tym razem naprawdę zdrowotnościowo moczę nogi dla relaksu w wodzie z solami magnezowymi 🙂

Dodaj komentarz