Masło shea – to wszystko prawda co o nim piszą

O maśle shea mówi się, że ma niemalże cudowne właściwości. Do tej pory niewiele o nim wiedziałam, tylko tyle, że dodaje się go do kosmetyków, że „dobrze działa”, ale co to dokładnie znaczy, to już nie miałam pojęcia.

Od jakiegoś czasu nie mogłam poradzić sobie ze skórą twarzy. Ciągle odczuwałam silne uczucie „ściągnięcia”, a kremy, które kiedyś były odpowiednie, teraz nie potrafiły temu zaradzić. Z braku pomysłu i trochę na chybił trafił zaczęłam smarować się surowym, czystym masłem shea i okazało się to strzałem w dziesiątkę. Już po kilku dniach zapomniałam o napiętej skórze i wcale, sądząc po konsystencji i samej nazwie, moja skóra nie miała problemów z wchłonięciem masła, a twarz w ogóle mi się nie świeciła.

Na drugi strzał w dziesiątkę w zastosowaniu masła shea długo nie musiałam czekać. Mojej córeczce zaczęły wychodzić jakieś dziwne, suche i zaczerwienione plamy na ciele. Nasza pani doktor orzekła, że to efekt pasożytów i oczyszczania się, więc dostaliśmy odpowiednią dla niej kurację przeciwpasożytniczą i oczyszczającą. Ja od siebie zabrałam ją jeszcze na biorezonans, który wskazał na nadwrażliwość na pylenie wierzby i brzozy (co akurat miało miejsce) i kilka innych produktów pokarmowych, które zaczęłam eliminować, aby móc ją na nie również odczulić. Jednocześnie, aby dodatkowo odżywić ją od wewnątrz, zwiększyłam udział w jej diecie kwasów wielonienasyconych, zaczęłam też podawać jej niewielkie ilości oleju z wiesiołka. Dostawała też niewielkie ilości wapna (calcium) przez parę dni, za poradą mojej teściowej. I, nie przeczę, kilkukrotne posmarowanie najgorszych plam dodatkowym specyfikiem przepisanym przez jeszcze jedną panią doktor też jej pomógł. Cały ten zmasowany atak przeprowadziłam właśnie w oparciu o tą dodatkową wizytę lekarską, tym razem u dermatologa, która wprawiła nas w głęboki stan niepokoju. Pani doktor orzekła: AZS, i że dzieci tak mają. Jak to dzieci tak mają? Tak same z siebie? Nie z nami te numery:) Po paru tygodniach wszystkie zmiany skórne ustąpiły. Masło jest w ciągłym użytku i to ono łagodziło, natłuszczało i nawilżało, dlatego uważam, że wszystko, co o nim mówią to prawda.

A niemało tego jest, bo to skarbnica witamin A, E i F. Nie uczula i łagodzi, co dla osób z problemami skórnymi, a w szczególności u małych dzieci jest na wagę złota. Polecane ono jest właśnie do skóry z takimi przypadłościami jak AZS, czy też po prostu przesuszonej, czy popękanej, ale także przy wysypkach, egzemie, łuszczycy, o podrażnieniach po opalaniu nie wspomnę 🙂 Wyczytałam również, że jest idealne dla kobiet w ciąży. Jego jedynym mankamentem jest to, że jest twarde i dość trudne w związku z tym w użyciu, ale dla chcącego i potrzebującego nic trudnego. Wystarczy nabrać kawałek masła i rozgrzać przez moment w dłoniach. Polecam, bo nie dość, że świetnie działa, to w dodatku nie powala ceną.

&nbsp

Dodaj komentarz